Prezentujemy trzecią (ostatnią) cześć wywiadu Armina van Buurena którego udzielił witrynie TW Magazine
DV – Danielle Vermaat
AvB – Armin van Buuren
DV: Grasz teraz stylem, który przeszedł pewne zmiany w ostatnich latach. W 2005 roku grałeś dużo tech-trance-u, w 2006 roku wróciłeś trochę do vocalu – łagodna odmiana trance-u, zaś ostatnio balansujesz pomiędzy tymi dwoma stylami. Co spowodowało taką zmianę?
AVB: W większości zależy to od oferty produkcyjnej. Powróćmy do 2005 roku, Sander van Doorn i Randy Katana grali bardzo gorąco, brzmiało to dobrze, dzisiaj trochę odchodzę od moich trance-owych korzeni, lecz zawsze będę kroczył tą drogą. Nie możesz ode mnie oczekiwać robienia ciągle tych samych utworów. Czasami oznacza to podejmowanie wyborów, z którymi się nie zgaszasz, lecz to zależy od ciebie czy chcesz ich słuchać czy nie. Oczywiście chciałbym sprawić wszystkim przyjemność, lecz to nie jest możliwe. Dokładnie jest tak samo z moim albumem. Wiem, że może jest na nim zbyt dużo utworów z vocalem, ale ja go lubię. Zatrzymuję się na każdym utworze i sądzę, że to jest mój najlepszy album jaki kiedykolwiek zrobiłem. Możecie go lubić lub nie. Póki co nie będę ingerował w swoje sety, muszę być szczery ze samym sobą. Czasami robię takie ASOT’y, w których gram utwory nie odpowiadające mi. Przeważnie rezultatem tego jest akceptacja i docenienie przez fanów. Niekiedy muszę grać mocniejsze rzeczy, czasami zaś utwory z vocalami. Musisz sprostać wymaganiom ludzi.
Krytyka jest dobrą rzeczą. Słucham jej, lecz nie zawsze muszę coś z tym robić. Wiele razy jest tak, że myślę sobie “Helo, to jest dobry utwór i koniec dyskusji”. Nie musi być w twoim guście, jesteś wolny, możesz go nie słuchać. Zawsze staram się najmocniej, lecz jednak zachodzi wiele zmian, które wpływają na końcową wersję utworu. Nadeszły czasy, gdzie czuje się trochę zagubiony w tak dużej ofercie trance-owych produkcji. Czasami ludzie mnie pytają, dlaczego nie gram utworu który gra Tiesto. Bardzo tego nie lubię. Jeśli nie lubię utworu, to go nie gram. Nie jestem maszyną, jestem człowiekiem. Niekiedy gram Sunlougera, czasami utwory Rand’ego Katany. To moje zadanie czy nie? Nieważne. Chyba nie muszę tłumaczyć siebie, to indywidualna sprawa.
Dalej/Next »
David
Brak komentarzy »
tags: a state of tracne, Armin van Buuren, asot, trance, wywiad, Wywiady